Nie stac mnie na placenie alimentow a sad wyznazyl termin dopiero za miesiac?

Witam.juz kilkakrotnie zwracalam sie do legeo z prosba o pomoc i jak dotad nigdy sie nie zawiodlam, licze wiec i tym razem na fachowa pomoc.Moj narzeczony po rozwodzie mial zasadzone alimenty w wysokosci 600 zl na dziecko i 400 na byla zone.Rozwod jest z orzekaniem o winie narzeczonego.W czasie gdy zasadzano alimenty ja pracowalam w niemczech, dosc dobrze zarabialam, narzeczony pracowal w JW gdzie jego zarobki wynosily 2200 zl plus 650 zl gratyfikacja mieszkaniowa.Od czerca 2011 roku moj narzeczony zaczal chorowac, do konca marca przebywal na zwolnieniu lekarskim, jedna z chorob jest choroba wrodzona, dodatkowo doszly problemy z kregoslupem, na co mamy zaswiadczenia lekarskie oraz zaswiadczenia z rehabilitacji.Wrocilam do Polski w grudniu, zamieszkalismy razem, wynajmujemy male mieszkanko.Niestety JW wymowila prace narzeczonemu, czego nie ukrywam spodziewalismy sie, ostanio pensja wplynela na koniec lutego gdyz w JW pensje placone sa z gory.Ja dorywczo pracowalam miesiac ale niestety juz nie pracuje, wiec z tego co mielismy zaplacilismy alimenty jak sad nakazal.Zlozylismy pozew o obnizenie alimentow, miesiac narzeczony byl bez pracy, w tej chwili od 3 kwietnia rozpoczal nowa prace, nie uchyla sie wiec od pracy ale z 1500zl najzwyczajniej w swiecie nie stac go bedzie na oplacenie mieszkania, rachunkow, kredytow ktore byl zmuszony zaciagnac i zobowiazan ktore ma wobec bankow, ja ze swojej strony oczywiscie dokladam sie do mieszkania i zycia z oszczednosci jakie mam wiec nie jestem pasozytem, jak moglby ktos powiedziec.Termin rozprawy wypada 15 maja, wiec w dniu do ktorego mamy wplacic kolejne 1000 zl, zwyczajnie nie bedziemy mieli takich pieniedzy.zobowiazania kredytowe i wlasne oplaty narzyczonego wynosza 600 zl, alimenty 1000, mieszkanie i oplaty wspolne ktore dzielimy na polowe obciazaja go w wysokosci okolo 600 zl miesiecznie.do tego dochodza koszty dojazdow po synka i odwozenie go 2 razy w miesiacu okolo 200 zl, mieszkamy okolo 100km od niego.Narzeczony przestal kupowac leki, nie stac go na oplacenie kolejnych zabiegow rehabilitacyjnych, ja ciagle dokladam, wyprzedajemy wszystkie cenne rzeczy po kolei na ktore naprawde bardzo ciezko pracowalam w niemczech na budowie.jakie beda konsekwencje jesli zaplacimy tylko czesc alimentow? Nie wiem co mamy wybierac, czy isc pod most mieszkac, czy dac sie kompletnie chorobie ktora jesli nasili sie jeszcze bardziej, uniemozliwi mojemu narzeczonemu dalsza prace?czy nie jesc i wylaczyc prad?jestem zrozpaczona, szukam pracy, ale jest ciezko, mimo iz jestem po studiach wyzszych nie zainteresowani sa nawet przyjeciem sprzataczki w naszej okolicy.Byla zona narzeczonego pierwszy raz podjela prace, jest na stazu, otrzymuje jak sie domyslam jakies 700 lub 900 zl, 1000 zl alimentow, ,smieje nam sie w twarz.Ogromnie liczymy na pomoc ze strony legeo, przez 3 lata jakie jestesmy razem y narzeczonym nauczylam sie pisac wszelkiego rodzaju pozwy, dosc dobrze orientuje sie w prawie, ale martwie sie ze narzeczony na sprawie sam sobie nie poradzi.Zwyczajnie emocjonalnie sie zalamie, zatnie i nie bedzie potrafil przedstawic sadowi swojego stanowiska.jesli jest ktos kto potrafi nam poradzic jak walczyc i co w obecnej sytuacji zrobic bede ogromnie wdzieczna.Dodam ze dziecko ma 5 lat, ma wrodzona wade serca, Poltora roku temu mial operacje co tez bral sad pod uwage przy zasadzaniu alimentow, jego stan jest w tej chwili dobry, operacja sie udala.Matka dziecka oczywiscie robi z niego kaleke, wymysla choroby, ciaga po lekarzach, my nic nie mozemy zrobic.ograniczala kontakty z dzieckiem, zlozylismy pozew o ukaranie, sad ja zagrozil ukaraniem za kazdy nastepny raz kara pieniezna bo sama sie przyznala ze dziecka 4 miesiace nie dawala, nagle napisala zazalenie na decyzje sadu, znalazly sie zaswiadczenia od lekarza ze dziecko wymaga stalego nadzoru w domu, a jak bylismy u rodzinnego powiedzial ze rozumie sytuacje i lewych zaswiadczen nie wyda i ze dziecko owszem przeziebia sie ale dlatego ze jest nadpobudliwe ruchowo i ma przy tym okolo 11 kg nadwagi, wiec sie poci i lapie infekcje szybko, na sprawe zaswiadczen nie bylo, teraz nagle sa.Walczymy od 3 lat o kontakty z dzieckiem, ciagamy sie po sadach a ona w dokumentach szpitalnych w rubryce ojciec wpisala NIE UTRZYMUJE KONTAKTU Z RODZINA.czy ktos da nam jakis promyk nadziej ze mozna liczyc na sprawiedliwe wyroki?czy jest jakis sposob by sad przekonal sie, ze nie zawsze matka dziecka jest ta dobra a tata zly bo odszedl...Brakuje mi juz powoli sil, dzis rano razem plakalismy myslac o tym ze juz za pol miesiaca pozostaniemy bez grosza i srodkow do zycia.Jak mam przekonac narzeczonego ze warto zyc, wpada w depresje, miewa mysli samobojcze, obarcza sie wina za to ze dla niego wrocilam do kraju a teraz zyje jak biedak bo on nie potrafi zapewnic mi zycia do jakiego przywyklam.Nie dbam o to by jezdzic dobrym autem jak kiedys, by kupowac markowe ubrania, ale liczy sie uczciwosc i sprawiedliwosc.Nie stac nas nawet na zaplacenie za fachowa porade wiec sama czytam kodeks i szukam pomocy.ale nie ukrywam ze jestem przerazona....prosze o jakas rade,czy zna ktos prawnika ktory zgodzi sie nam pomoc ...

1 odpowiedź prawnika

Zagłosowali: Renata
Witam.
Należało by na podstawie art. 730 ze znaczkiem 1 paragraf 1 i 2 kodeksu postępowania cywilnego, wnieść do sądu wniosek do zabezpieczenie roszczenia zapłaty alimentów w zmniejszonej wysokości argumentując to faktem iż zapłata alimentów w wysokości obecnie zasądzonej poważnie utrudni osiągnięcie celu postępowania w sprawie (730 kpc). Żądanie takie rozpatrywane jest w ciągu tygodnia od wpłynięcia. Wymogi formalne wniosku podane są w art. 736 kodeksu postępowania cywilnego. Zauważyć jednak należy że stopień skomplikowania takiego wniosku w państwa wypadku (alimenty zabezpiecza się na ogół w górę ich wysokości a nie w dół) jest dość wysoki. Jestem w stanie pomóc w sporządzeniu takiego pisma (pro bono). Jeżeli jest Pani zainteresowana, proszę o kontakt przez pocztę portalu Legeo.pl
19.04.2012 22:48